6. Spełnione marzenie
Przejść 25 km na raz
W Zielonej Górze mieszkałam trzy lata, jednak przez cały ten czas ani razu nie byłam na Winobraniu tak "na prawdę". No owszem, zdarzało mi się przemknąć koło stoisk w drodze na dworzec - ale nie o to chodzi. W tym roku nadarzyła się okazja, by to zmienić.
Wybrałam się na weekend do ZG. Miałam załatwiony nocleg w Najwspanialszym Miejscu Ze Wszystkich. Wspaniale było znowu tam wrócić, nawet na tą jedną noc! Miło było zobaczyć wychowawców, przejść się po korytarzu, na którym spędziło się tylu godzin szukając internetu, a nawet wykąpać się pod zasyfionymi prysznicami. Tak, Bursa jest jednym z tych miejsc, do których zawsze się chętnie wraca.
Aby odkryć, jakie zmiany zaszły w tobie, najlepiej wrócić do miejsca, które jest takie jak kiedyś. - Nelson Mandela
Najwspanialsze Miejsce Ze Wszystkich w ogóle się nie zmieniło. Ale leżąc na łóżku i słuchając odgłosów Bursy uświadomiłam sobie, że ja się zmieniłam. Dopiero w tedy dotarło do mnie, że Bursa już nie jest moim miejscem, że jestem tu tylko gościem. Już nie będzie śpiewania i grania na gitarze na korytarzu. Nie będzie stania w kolejkach pod prysznic, omawiając pytania do sprawdzianów. Nie będzie wspólnych kolacji o 18:30, które przeciągały się w zależności od ilości nauki.
Na szczęście pozostały wspomnienia oraz ludzie, z którymi to wszystko się robiło. Nadal więc istnieje możliwość spędzania równie cudownych chwil. Tylko.... innych!
Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.- G. G. Marquez
Mając cały weekend dla siebie postanowiłam pocieszyć się z innych rzeczy, które mi się przytrafiły. Wraz z Nim wybrałam się na spacer poprzez wszystkie miejsca, które miały dla nas duże znaczenie - Palmiarnia, Park, Ogród Botaniczny. Wszystkie wspomnienia odżyły. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym rokiem będę miała coraz więcej wspaniałych miejsc i miłych sytuacji do wspominania!
No dobra, koniec rozwodzenia się nad tym, co już przeminęło! I jak to się ma do spełnionego marzenia?Z pozoru, nic. No bo przecież, na pewno nie przeszłam 25 km wspominając minione wydarzenia!
Kilka lat temu odkryłam w sobie powołanie do Pielgrzymek. Przeszłam już ponad 2000 km na trasie Rzepin-Częstochowa, kilka setek z Rzepina do Rokitna i na innych szlakach. W tym roku udało mi się nawet namówić Jego na wędrówkę ze mną. I tak, to były najwspanialsze wakacje w moim życiu, bo udało mi się połączyć to, co najbardziej kocham, z tym, którego najbardziej kocham.
Racja.
Ale łączy się z tym On oraz Zielona Góra.
Tak, kocham chodzenie. Może jest to troszkę dziwne, ale któż dzisiaj jest normalny...
Na pielgrzymce odcinki są stosunkowo krótkie. 10 km na raz to jest maximum. A ja czułam, że jestem w stanie przejść więcej. W dodatku był luty albo marzec - pielgrzymka była bardzo dawno temu, do kolejnej też jeszcze mnóstwo czasu. Miałam wielką ochotę wyjść i nie wracać. Postanowiłam spełnić swoje marzenie i przejść 25 km na raz, bez żadnego postoju, bez niczego. Nie wiem dlaczego akurat taka liczba kilometrów. Nie ważne. Usiadłam przed komputerem i rozpisałam sobie trasę dookoła Zielonej Góry, obliczając kilometry. Spisałam sobie, którędy iść, założyłam grubą kurtkę, wygodne buty i ruszyłam w trasę. Było .... fajnie. Szłam, i szłam i szłam. Nie była to żadna szczególna trasa - jakaś obwodnica, totalne bezludzia, troszkę lasu. W dodatku było strasznie zimno. Ale szłam dalej. Szczerze mówiąc, to nawet troszkę się nudziłam. Nie pamiętam za bardzo, o czym w tedy myślałam, jak mi się szło. Pamiętam tylko, że jak skończyłam, wróciłam do Bursy, to położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i pomyślałam "udało się". I dopiero w tedy zaczęłam się z tego cieszyć. Nie było to to samo co pielgrzymka, ale spełnienie marzenia wywołało u mnie spory wybuch pozytywnych emocji - nawet pomimo tego, że w trakcie spełniania marzenia nie czułam nic szczególnego.
Dlatego nie rezygnuj z żadnego marzenia, nawet jeśli wydaje Ci się, że to już jest nieistotne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz