wtorek, 8 kwietnia 2014

Tydzień Zdrowia

         Dość dawno nic nie pisałam. I było mi bardzo miło, kiedy te kilka osób zapytało mnie, dlaczego nic nie piszę! Tak, więc zgodnie z obietnicą, oto kilka słów ode mnie….

         Obecnie na uczelni taki martwy okres – uczyć się nie trzeba, żadne duże kolokwia nie są zapowiedziane, zero stresu, no, ale co się z tym wiąże – troszkę nudno. Człowiek wraca z zajęć i co ma ze sobą zrobić? Można iść na spacer, ale tak samemu? Poczytać książkę? W minionym tygodniu już „wciągnęłam” trzy. Ponadto w pracy też jakoś za dużo wydarzeń nie ma. Więc usiądę i będę marudzić, że nie mam co robić? O nie!
Przez cały tydzień trwa na naszej uczelni Tydzień Zdrowia. Studenci obsługują różnorodną aparaturę medyczną, robią ludziom badania, opisują pacjentom wyniki… Stwierdziłam, że to całkiem fajna inicjatywa, tym bardziej, że to właśnie chęć posiadania umiejętności obsługiwania takiego sprzętu przyciągnęła mnie na Inżynierię Biomedyczną. Kilka wiadomości, kilka rozmów i już jestem w kole naukowym! Raz-dwa szkolenie, i od razu do roboty!
Wczoraj miałam okazję porobić badania spirometrem przez 6 h. I czułam się jakaś taka…. Mądra! Patrzę na dziwne cyferki z literkami, jeszcze dziwniejsze wykresy i mówię ludziom, jak bardzo są zdrowi! Do tego fartuszek, identyfikator – jak prawdziwa Pani Doktór!
Szczyt szczytów był jednak wczoraj wieczorem. Kolejka spora, ludzie w różnym wieku… Jedno badanie, drugie, trzecie, i nagle pytanie: „Do you speak English?”. Na początku stanęłam jak wryta, zapomniałam nawet jak po angielsku jest „nie”, po czym zaczęłam coś tam bełkotać w pseudo-angielskim. Po chwili jednak przypomniałam sobie, że przecież coś tam kiedyś się uczyłam, więc może dam radę. Wzięłam od pana wszystkie dane, wytłumaczyłam mu jak należy zrobić to badania, a następnie omówiłam jego wyniki! Kiedy przyszedł kolejny anglojęzyczny pacjent, poszło mi jeszcze lepiej! J

      Jakie wnioski z całego dnia badań spirometrem? Kondycja młodych ludzi jest straszna! Nie raz było tak, że 80-letni panowie, mieli lepsze wyniki niż 22-letni młodzieńcy! A więc moi drodzy, zapisujemy się na basen, idziemy biegać, czy co tam jeszcze chcecie, bo nie wygląda to dobrze!
 Tydzień Zdrowia jeszcze trwa. W piątek będę badać ludziom słuch (drugie badanie na liście moich ulubionych badań). Nie mogę się doczekać! :-)

      Ten post jest po części związany z pewną bardzo długą rozmową, którą odbyłam z Jedną Z Moich Współlokatorek. Rozmawiałyśmy o tym, że trzeba coś w życiu robić ze sobą. Że nie można tylko siedzieć i marudzić. Że nie można ograniczać się tylko do niezbędnego minimum, jakim jest egzystencja.
Niesamowicie irytują mnie ludzie, którzy wracają ze szkoły/uczelni, zasiadają przed komputerem i nie ruszają się sprzed niego aż do kolejnego wyjścia na zajęcia. I tak każdego dnia! Rozumiem, zrobić sobie Dzień Lenia – mi też się czasem zdarza. Ale tak przez całe życie? Słyszałam już różne wymówki. Najgłupsza: „Bo ja nie mam po co wstawać od komputera. Nie mam żadnej pasji, żadnych znajomych, nic innego do roboty.” No cóż, jeśli się nie ruszysz to nie znajdziesz ani tego, ani tego. Inna sytuacja: „Ja to bym poszedł do jakiejś pracy. Ale ta zła, ta nie fajna, tu za mało płacą, a ta za bardzo męcząca. Więc nie pójdę do żadnej.” Ludzie! Nie ma dobrej pracy dla ludzi bez doświadczenia, którzy nigdy nic nie robili, przykro mi! Jeśli chcesz zarabiać duże pieniądze nic nie robiąc, to najpierw musisz przepracować mnóstwo godzin za psie pieniądze, albo i za darmo!
A jeśli potrzebujesz pieniędzy tak NAPRAWDĘ, to owszem, da się zarobić dużo w krótkim czasie, ale trzeba się nieźle narobić! Chyba, że się mylę? Jeśli ktoś zna miejsce, gdzie dużo płacą, pomimo że mało się robi, i potrzebują ludzi bez wykształcenia i doświadczenia, to proszę dać znać!

Kiedyś już poruszałam ten temat, ale ostatnio znowu do mnie wrócił. Po części przez rozmowę z Jedną Z Współlokatorek, a po części przez rozmowy z niektórymi Marudami.
Jak mnie irytują ludzie, którzy tylko narzekają!  Że to źle, tamto nie dobrze, tu nie mam pracy, tu nie mam pieniędzy, tu mam słabe oceny, tu się mnie ktoś tam czepia…. A co robisz, żeby było inaczej? No nic, bo przecież nie da się nic zrobić, bo już próbowałam. Guzik prawda. Zawsze jest jakiś sposób. Tak więc ten post dedykuję szczególnie wszystkim moim Marudom, żeby w końcu się ogarnęły i zaczęły robić coś sensownego ze swoim życiem!