piątek, 10 stycznia 2014

Najfajniejszy okres w życiu

Zbliża się sesja, prawie codziennie jakieś kolokwium - strasznie dużo nauki. Dlatego właśnie przeczytałam już wszystkie książki, wysprzątałam mieszkanie, obejrzałam wszystkie filmy oraz zajęłam się odwiedzaniem znajomych i rodziny (byleby tylko odwlec tą straszną chwilę, w której będzie trzeba się uczyć). Dzisiaj byłam u kuzynki, i rozmowa z nią uświadomiła mi wiele rzeczy...

Studia to najfajniejszy okres w życiu. Jesteś dorosły, rodzice cię nie pilnują już tak bardzo, wszyscy się z tobą liczą, masz dużo wolnego czasu, nie musisz pracować na swoje utrzymanie, nie masz dzieci hałasujących nad uchem, nie martwisz się o to, za co będziesz żyć.... Czasem jakaś imprezka, to spotkanie ze znajomymi, jakiś wypad. Nie masz aż tak dużo obowiązków - jest to czas na spełnianie marzeń, realizowanie się, znalezienie znajomych, przyjaciół, miłości. Owszem, od czasu do czasu trzeba się pouczyć, ale już nigdy nie będziesz mieć tyle czasu dla siebie co teraz! Więc może warto się oderwać od komputera i zacząć z tego korzystać? Bo jak minie te 5 lat, to będzie za późno....

No właśnie - komputer! Największe zło tego świata!
"- Jak cię chłopak jakiś zaprasza na kawę, idź! Nie musisz od razu się z nim żenić, ale spotkać się warto.
- Taaaaak, tylko gdyby jeszcze ktoś mnie na tą kawę zaprosił."

Dzisiaj kontakty towarzyskie większości ludzi ograniczają się do facebooka. Zaczepka to jedyna forma podrywu jaką stosują chłopacy. No, ewentualnie zalajkowanie zdjęcia. Już teraz dziewczyn nie zaprasza się na spacer - "no bo trzeba by wyłączyć grę, a jeszcze jeden level muszę nabić. A poza tym, dlaczego mam ją zaprosić, skoro to nie jest moja dziewczyna? Jak na facebooku napisze że jest ze mną w związku to może w tedy będę miał motywację, żeby się z nią spotkać...."
Pomaganie sobie w nauce - na facebooku. Całonocne rozmowy - na facebooku. A jak ktoś nie ma facebooka to nie będzie wiedział co się dzieje. Trzeba mieć i koniec. 

No i gry. Różne. Ludzie marnujący czas nad bezsensownymi grami. No owszem, fajna rozrywka. Rozumiem zagrać sobie raz na jakiś czas. Ale codziennie? Po kilkanaście godzin? W grę, która przecież nic nie wnosi w nasze życie? Jeszcze jestem w stanie zrozumieć dwunastoletnich chłopców, którzy grają, bo nie mają nic lepszego do roboty. Ale dorośli faceci (18-30 lat), którzy marnują swoje życie? Nie uczą się, nie pracują, nie nawiązują znajomości, bo orki czy żołnierze ważniejsi. A przecież żona ma dobrą pracę to nas utrzyma. Ja mogę sobie grać....

Inna sytuacja: siedzę na uczelni. Sami poważni panowie (20 latkowie, dorośli) i rozmawiają:
- Ku**a, jaki zaj*****y filmik widziałem! Koleś się tak naje*ał , że się zrzygał.
- Haha, dobre,  widziałeś ten jak kolesiowi lewatywę robili, a drugi używał kremu, gdzie kolega mu się spuścił.
- No, dobre!

No właśnie, nie dobre. Gdy usłyszałam tą rozmowę to się załamałam. Dziewczyny - taki jest poziom naszych przyszłych mężów, ojców rodziny, ludzi odpowiedzialnych za nasz dom....

Tak wiem, ponarzekałam trochę na mężczyzn, facetów i gatunek męski ogólnie. Ale taka jest prawda - faceci stają się niestety coraz mniej męscy, a bardziej dziecinni. Oczywiście generalizuję, są wyjątki. Ale takie są moje spostrzeżenia. 

Żeby nie narzekać tylko na facetów - inna sytuacja. Kobieta samotnie wychowująca dorastające dziecko. Wstaje o 12 w południe, bo do rana czytała książkę. Budzi się i stwierdza, że nie ma siły iść do żadnej pracy, bo jest taka niewyspana i zmęczona! Co prawda nie ma co do garnka włożyć, i powinna iść do pracy, ale w sumie.... to jej się nie chce. Wraca więc do łóżka czytać książkę. I taka sytuacja powtarza się codziennie. Ludzie! Trochę odpowiedzialności! W takich żyjemy czasach, że każdy kiedyś będzie musiał zacząć pracować. I obowiązków i systematyczności powinniśmy uczyć się już od najmłodszych lat (spędzanie całego dnia przed komputerem temu nie sprzyja!). Strasznie irytują mnie ludzie, którzy nic nie robią ze swoim życiem - nie pracują, nie mają żadnej pasji, żadnych zajęć, i marudzą, że nic im nie wychodzi, że nic się nie układa. Siedzi to to takie, gapi się w monitor i mówi, jak to ma w życiu źle. A bo nie ma dla niego pracy. A bo oceny ma słabe. A bo żadna dziewczyna go nie chce. No niestety, żeby cokolwiek się układało, trzeba samemu to ułożyć a potem ciągle koło tego skakać, żeby nie runęło. A jak będziemy wychodzić z założenia, że nam się nie chce, to cóż.... życie zawsze będzie kopać nas po dupie. Nikt niczego nie dostanie za darmo. Tak więc jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć, to bierz się za to już teraz, nie odkładaj na później. Bo życie masz tylko jedno, które bardzo szybko przemija, a tego czasu który minął już nie odzyskasz. Jedyne co możesz zrobić, to nie zmarnować ani minuty więcej!   

No, to idę się uczyć.