Cześć Wam wszystkim :-D
Sylwester to zawsze dobry czas na podsumowanie minionego roku - żeby mógł być "nowy rok - nowa ja" warto zastanowić się, co powinno być nowego, co trzeba zmienić ;-) Jestem przeciwniczką postanowień w stylu schudnę, będę bogata, znajdę miłość swojego życia, czy co tam jeszcze ludzie wymyślają. Raczej staram się stosować zasadę SMART, która w dużym uproszczeniu mówi, że cele powinny być: konkretne, mierzalne, osiągalne, istotne i określone w czasie (dla zainteresowanych, odsyłam na przykład do wikipedii - taki tam bzdecik z wykładów o zarządzaniu ;p ).
Do podsumowania swojego roku podszłam w sposób iście inżynierski. Każdemu zadaniu, które chciałam osiągnąć w tym roku, przypisałam liczbę punktów. W ten sposób wejście na Ślężę zostało zapunktowane trochę niżej niż wejście na Rysy, co jest poniekąd sprawiedliwe :D Swoją drogą Rysy okazały się przereklamowane i uważam, że nie powinny dostać aż tyle punktów ile dostały. Ale zasady to zasady :-(
Podlcizając wszystkie punkty, wyszło mi, że dostałam w tym roku 137/164 pkt. Czyli jakieś 84%... W szkole dostałabym za to 4, albo nawet i 4+, więc miniony rok uważam za całkiem dobry ;-)
Jakie cele udało mi się osiągnąć?
Niestety, albo na szczęście: nie wszystkie. Gdybym osiągnęła wszystkie, co mogłabym robić w nowym roku?! ;-) Z zaplanowanych 150 km przebiegłam zaledwie 46.5, przeczytałam 21 z 30 książek, ale weszłam na Rysy i na Ślężę, 5 razy wyszłam z domu w sukience (!!!) oraz byłam na 12 randkach no co... znalezienie męża słabo się kwalifikuje do kategorii SMART, więc musiałam to zrobić jako coś bardziej mierzalnego ;-) Oczywiście to nie są wszystkie moje sukcesy, a jedynie te, którymi mogę się z Wami podzielić. Część była oczywiście bardziej osobista :-) Zdradzę Wam tylko, że z tych bardziej prywatnych zrealizowałam wszystkie, to chyba dobry znak :-D
Za największe osiągnięcia, których nie wpisałam w cele, a udało mi się osiągnąć uważam oczywiście obronienie się (nadal mnie jara ten mgr inż. przed nazwiskiem) oraz zdobycie aż 11 szczytów z Korony Gór Polski. Na przyszły rok już planuję zdobycie drugiego mgr oraz pozostałe szczyty :D
Najciekawszym celem, który sobie wyznaczyłam, było wpisywanie codziennie jednej miłej rzeczy, która mnie spotkała. Wnioski z tego ćwiczenia są zatrważające.... Ponad połowa z tych doświadczeń zawiera w sobie czyjeś imię! Oznacza to mniej więcej tyle, że chyba jednak to ludzie sprawiają, że dni są lepsze. Co z tą drugą połową dni? Były tam albo spotkania w Przystani, albo wyjazdy na Biały, albo spotkania z grupą znajomych. Jedynie ok. 50 dobrych rzeczy, które mi się przytrafiły dotyczyły wydarzeń niezwiązanych z innymi ludźmi... Dziwne, prawda?
Ale zrobiłam też inne ciekawe zestawieniee. Zastanowiło mnie, na ile z tych pozytywnych rzeczy miałam wpływ, a ile z nich wydarzyło się niezależnie ode mnie. Jako zależne ode mnie uznałam te, gdzie postanowiłam gdzieś pójść, coś zrobić, wcześniej się przygotowałam, nauczyłam itd. Za niezależne ode mnie wybrałam wszystkie sytuacje, gdy inni ludzie mnie czymś zaskoczyli, gdy pogoda nagle dopisała, gdy skończyło się paliwo, ktoś odwołał zajęcia, gdy ktoś pomógł bez mojej prośby... Czyli wszystkie te sytuacje, na które po prostu nie miałam wpływu, a jedyna moje zasługa, to to że tam byłam. Otóż, uwzględniając błąd statystyczny wyszło mi, że dokładnie tyle samo zależy ode mnie, co dzieje się przypadkowo. Wniosek: szczęście możesz sobie wypracować, albo pojawi się samo z siebie - najwazniejsze to umieć je dostrzec :-)
Na zakończenie tego krótkiego posta, chciałabym podać Wam jeszcze jedną statystykę. Otóż spisałam wszystkie te osoby, które pojawiły się w dobrych chwilach z zeszłego roku. Niesamowite jest to, że osób które pojawiły się tam chociaż raz jest aż 30 (nie wliczam w to osób, które pojawiły się tam jako grupa, czyli jako Przystań, KSM czy ludzie ze studiów). Czyli 30 wspaniałych osób, które przyczyniły się do tego, że któryś z moich dni był wyjątkowy. Ale jest wśród nich sporo osób, które poprawiły mi humor więcej niż jeden raz. I chciałabym im oficjalnie podziękować :-)
Pierwsze miejsce w tym konkursie zajęła bezspornie pewna Altowiolistka, która uprzyjemniła mi aż 17 dni - według rozpiski: głównie wspólnymi zakupami oraz budującymi rozmowami. Ale ja dziękuje również za wszystkie inne chwle, w szczególności za te poświęcone na słuchanie mojego marudzenia oraz na sprawdzanie moich magisterek :-D
Drugie miejsce należy do kogoś, kto najwięcej radości sprawił mi wiadomościami na facebooku - jak widać, wcale nie trzeba być obok, żeby mnie uszczęśliwić. Szczególnie jednak dziękuję za wspomnienia z 26.04 - tak dobrego przewodnika, który potrafi nawet opowiedzieć historię powstawania nazw ulic nie spotkałam nigdy więcej.
Trzecie miejsce to dla mnie największe zaskoczenie. Należy ono do pewnego człowieka, który we wspomnieniach zapisuje się tylko wraz z jakimś mądrym słowem, czy to skierowanym do mnie, czy do ogółu ludzi. Dziękuję więc za te wszystkie mądre słowa, a w szczególności te, które zostały napisane - o niektórych rzeczach bowiem łatwiej jest pisać niż rozmawiać.
Czwarte miejsce jest trochę oszukane: zajmują je ex aequo (nie, nie wiem jak to słowo się pisze, sprawdzałam w internecie) dwie pary i dwie grupy osób, pojawiąjąc się czasem samodzielnie, ale jednak zazwyczaj razem - pozwoliłam więc sobie je pogrupować.
Pierwsza para to moje Skarby - dziękuję Wam za wszystkie Spotkania na Szczycie, chociaż chyba żadna z nas już dawno na szczycie nie jest. Dziękuję również za najlepsze śniadanka. No i dziękuję juz z góry za dzisiejszego Sylwestra :D
Druga para pojawia się za każdym razem w duecie, ale to pewnie dlatego, że jedna z tych osób nie ma nawet skończonego roku i trudne byłoby mi mieć dobre wspomnienia tylko z nią :D Dziękuję Wam za wspólnie wypite kawy i godziny spędzone na ploteczkach i na narzekaniu, za dobre rady odnośnie studiowania oraz za wspólną wycieczkę na Ślężę - to dzięki Wam udało mi się tam wejść pierwszy raz w życiu za dnia, więc dodałyście mi całe 3 pkt w rankingu tego roku. Gdyby nie Wy, rok byłby tylko na 4, a nie na 4+ ;-) A przedświąteczna kawa czeka nadal..... ;-)
Również muszę podziękować dziewczynom, nazwijmy to z Zielonej Góry, chociaż z ZG jest w sumie tylko jedna z nich :D Dziękuję, że udzielałyście mi schronienia, gdy było za późno żeby wracać do domu, za śniadanka, za najlepsze drinki, za długie rozmowy, za wspaniałą muzykę (D!.)... za to, że jesteście.. i za to, że nie pamiętam za co jeszcze ;-)
Czwarta grupka osób również była dla mnie sporym zaskoczeniem. Przez cały rok myślałam, że nie widuję ich zbyt często, więc nie mam i co wspomniać. A tu taka niespodzianka - widać jak już przyjechałam, to czas był owocny. Oczywiście mowa o mojej rodzince - wśród tych najlepszych wspomnień znalazło się piwo z tatą i teraz się oburzy, że robię z niego alkoholika ;-), pochwała od mamy czy granie w planszówki z siostrzyczką. Tak więc Wam też dziękuję za każdą dobrze spędzoną chwilę, a w szczególności za te, które były spędzone we Wrocławiu :-D
Zaszczytne piąte miejsce świadczy chyba o tym, że nie do końca jestem normalna - zamiast liczyć z niecierpliwością ile godzin zostało mi do końca praktyk, część najlepszych wspomnień mam właśnie z ludźmi z Centrum Sektor 3. Ale to pewnie dlatego, że lubię być chwalona, a oni mi pochwał nie szczędzili ;-)
Oczywiście na liście pojawiło się więcej osób, ale nie będę wymieniać każdej z osobna. Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym, ile razy "zrobił mi dzień", można śmiało pytać, chętnie odpowiem ;-) No i wyzwanie dla Was - w przyszłym roku pojawiać się na takich listach jak najczęściej, czy to u mnie, czy to u innych ludzi. A może by tak stowrzyć własną listę dobrych wsponień, żeby się przekonać, co Wam sprawia radość?.... ;)
W tym roku powstała również na facebooku strona mojego bloga. I ma już ponad 300 lajków. Dziękuję więc wszystkim tym, którzy ją polajkowali. To dla mnie wielka radość każdego dnia :-)
Tym, których nie wymieniłam i tak dziękuję bardzo mocno, chociaż za te kilka chwil usmiechów, które wywołaliście na mojej twarzy. Jesteście wspaniali :-D
Podsumowując, nawet introwertyczne koce potrzebują ludzi do szczęścia!
Miało być krótko i optymistycznie, wyszło długo i setymentalnie. Ale cóż, czasem tak bywa.
Dobrego Nowego Roku wszystkim zyczę i wracam do sprzątania mieszkania :-D
Zobaczymy jaki będzie 2019. Cele już rozpisane, punkty też, od jutra bierzemy się za realizację. Mam nadzieję, że w tym roku dostanę 5! :-)

Gosiu, jestem zachwycona 💕
OdpowiedzUsuńInspirujesz mnie 😌