Niedawno, świętując spóźnione urodziny M., zobowiązałam się napisać na blogu o tym, jak bardzo kocham Ślusi, Moni i Kasię. Tak więc oficjalnie to piszę! Kocham Was! I teraz mówię to na trzeźwo!
Z tego miejsca chciałabym im podziękować za to, że są. Za to, że mogę na nich zawsze liczyć. Za to, że mnie wspierają. Za to, że można z nimi o wszystkim porozmawiać. Pośmiać się. Spędzić miło czas. Za wszystko. Dziękuję!
W ogóle tamtego wieczoru uświadomiłam sobie wiele ważnych rzeczy:
1. Mam wspaniałych przyjaciół, z którymi zawsze mogę porozmawiać
2. Moje życie jest wspaniałe, wszystko układa się w nim wspaniale: studiuję to, co chciałam, mam dobrą pracę, wspaniałego chłopaka, świetne współlokatorki, "normalną" rodzinę.
3. Aroniówka jest bardzo smaczna.
Tak więc nie mogę narzekać na swoje życie :-) Wiem, że nie powinnam tego mówić publicznie, bo ludzie tego nie lubią.
Z jednej strony, to smutne, jacy jesteśmy zazdrośni, zawistni. Gdy tylko komuś się układa w życiu, tłumaczymy to tym, że pewnie jest oszustem. Albo "głupi ma zawsze szczęście". I przestajemy go lubić. Z reguły wolimy się przyjaźnić z ludźmi, którzy mają "gorzej" od nas. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego...
Kolejna rzecz, która przykuła ostatnio moją uwagę:
Chyba Paulo Coelho powiedział kiedyś, że oczy są zwierciadłem duszy. Spróbujcie kiedyś, idąc ulicą, patrzeć ludziom w oczy. 99% z nich odwraca wzrok. Tak, jakby bali się, że w oczach wyczytamy całą prawdę o nich. To samo niestety często widzę rozmawiając ze znajomymi - strzelają oczami po kątach, patrzą na swoje paznokcie, na telefon - wszędzie byleby nie w moje oczy. Dlaczego tak bardzo się boimy patrzeć innym w oczy?
W moich głośnikach rozlega się piosenka "Last Christmas". Czyżby to znaczyło, że zbliżają się święta?... Znowu będzie Mikołaj, kolędy, ryba po grecku i barszcz z uszkami. Fajnie, tylko... jakoś z roku na rok coraz mniej czuję "magię świąt". Kiedyś już miesiąc wcześniej pisałam listy do Mikołaja, zastanawiałam się jak zrobić nowy łańcuch na choinkę, uczyłam się świątecznych piosenek, żeby móc się pochwalić przy wigilijnej kolacji. A teraz.... jest to dzień, w którym można się najeść innych potraw niż zwykle. Kiedy trzeba "pożyczyć" czegoś miłego każdemu po kolei, kto tylko wejdzie do domu. Kiedy zastanawiamy się, ile pieniędzy można wydać na prezenty, żeby było mniej więcej po równo. Kiedy idzie się na fajną Mszę o północy. Kiedy w telewizji pełno uśmiechniętych Mikołajów pijących Coca-Colę. I tak dalej.... I pytam się Wasz wszystkich: Gdzie się podziała cała magia świąt?
Mam nadzieję, że w tym roku będzie w końcu inaczej!
Kocyczku Dziękuję <3
OdpowiedzUsuńŚwięta będą magiczne, jeśli w to uwierzymy i wmówimy to innym ludziom, tak więc głowa do góry i z uśmiechem na twarzy czekamy na Święta ! :)